Ile naprawdę trwa Twój dzień – i czy adres ma z tym cokolwiek wspólnego?

Przez lata byłem przekonany, że w nieruchomościach lokalizacja to wszystko. W końcu to słyszymy od zawsze – lokalizacja, lokalizacja, lokalizacja. Im bliżej centrum, tym lepiej. Dom pod Krakowem? Korki, dojazdy, życie podporządkowane samochodowi.
Też tak myślałem.
Dopiero po latach rozmów z klientami zacząłem zauważać coś, czego wcześniej nie widziałem.
Większość osób mieszkających w Krakowie i tak spędza codziennie kilkadziesiąt minut w samochodzie. Do pracy, po dzieci, na zakupy, na treningi, do rodziny. Przemieszczają się z jednego końca miasta na drugi – tylko że stoją między światłami i skrzyżowaniami zamiast jechać autostradą.
Niedawno rozmawiałem z małżeństwem z Nowej Huty, które oglądało dom w Wilkowie. Dom im się spodobał, ale na końcu padło znajome zdanie: szkoda czasu na dojazdy.
Zapytałem o jedno: ile czasu jedziecie dziś do pracy?
On – około 30 minut. Ona – podobnie. Do tego szkoła dzieci, zakupy, treningi – wszystko samochodem, wszystko w Krakowie.
Pokazałem im wtedy realne czasy przejazdu z Wilkowa. Nie kilometry. Nie odległość na mapie. Konkretny czas dojazdu do miejsc, do których jeżdżą każdego dnia.
I okazało się, że ich codzienny czas w aucie praktycznie się nie zmienia.
Zmienia się to, co dzieje się po powrocie. Zamiast szukać miejsca parkingowego – własny podjazd. Zamiast balkonu z widokiem na blok naprzeciwko – ogród. Zamiast sąsiada za ścianą – cisza.
Większość ludzi nie porównuje czasu dojazdu. Porównuje adres.
A to nie jest to samo.
PS. Chcesz dowiedzieć się więcej jak się mieszka w gminie Kocmyrzów? Zobacz -> TUTAJ
To już koniec tego wpisu 😊 Ale jeśli masz niedosyt, to poniżej kilka kolejnych, które mogą Cię zainteresować:
Powrót na listę wpisów


