Marketing ofert mieszkań po remoncie

Napracowaliśmy się nad znalezieniem oferty, doprowadziliśmy do szczęśliwego zakupu mieszkania, zrobiliśmy projekt, przez kilka tygodni jeździliśmy po sklepach i nadzorowaliśmy prace wykonywane przez ekipę remontową, zamówiliśmy meble, wszystkie sprzęty, sprzątanie (albo zrobiliśmy sami), mamy home staging. Możemy być dumni, że „własnymi ręcami” zmieniliśmy nieatrakcyjną ruderę (albo gołe ściany jeśli zaczynaliśmy od stanu deweloperskiego) w piękną perełkę.

Przed nami ostatnia prosta, czyli wystawienie mieszkania na rynek. Jak zrobić to dobrze?

Zdj. Jedno z naszym mieszkań z rynku wtórnego w Krakowie – to samo pomieszczenie przed zakupem i po remoncie

 

Przede wszystkim musimy odpowiedzieć sobie na pytanie – kto będzie mieszkał w tym mieszkaniu? Kim jest klient docelowy? Czasami wynika to z metrażu (nie damy rodziny 2+1 czy 2+2 do kawalerki), czasami z piętra (osoba starsza, kobieta w ciąży czy rodzina z małym dzieckiem raczej nie zdecyduje się na wysokie piętro bez windy), czasami z ceny lub lokalizacji.

W zasadzie to, dla kogo będzie przeznaczone to mieszkanie powinniśmy wiedzieć już na etapie projektowania wnętrza. Wszystkie funkcje mieszkania powinny być dopasowane do docelowego klienta i jego potrzeb/wymagań. Na tej samej zasadzie do docelowego klienta dostosowujemy przekaz marketingowy, np. kanały komunikacji (do starszych klientów raczej nie dotrzemy przez Snapchata), język ogłoszenia (bardziej lub mniej rozbudowany, bardziej lub mniej formalny).

Sprzedając mieszkanie mamy cały szereg narzędzi, z których możemy korzystać. Oczywiście nie przy każdym mieszkaniu korzystamy ze wszystkich, ale warto przynajmniej mieć świadomość co jest dostępne. My w Spinvest korzystamy lub korzystaliśmy m.in. z:

  • portali z ogłoszeniami (najczęściej wrzucamy ogłoszenia na Otodom, Nieruchomości online, Gumtree i Adresowo)
  • Facebook darmowy – profil prywatny i firmowy oraz przede wszystkim lokalne grupy nieruchomościowe i z ogłoszeniami drobnymi, do tego relacje na Stories (znikają po 24h, więc trzeba je odświeżać)
  • Facebook płatny – poprzez reklamy do określonych grup docelowych kierujemy płatny ruch np. na stronę z ogłoszeniem lub do filmu promującego mieszkanie
  • inne media społecznościowe
  • wirtualny spacer – pozwala się zapoznać z wyglądem mieszkania i dopiero wtedy zadecydować czy chce się je zobaczyć na żywo (sprawdziły się super w czasie pandemii)
    -> przykład z mieszkania na Tomickiego
  • filmy wideo – w dynamiczny sposób (w przeciwieństwie do statycznych zdjęć) pokazują jak wygląda mieszkanie – przykład z mieszkania na Borowego (River Lane)
  • domy otwarte – pozwalają na niezobowiązującą prezentację mieszkania – zobacz wcześniejszy wpis o Domach Otwartych
  • zrywki – rozklejane najczęściej w okolicy sprzedawanego mieszkania, pozwalają dotrzeć do osób mieszkających w pobliżu, a które np. nie korzystają z internetu lub wiedzą, że ktoś znajomy szuka
  • banery – idealne kiedy mamy okno lub – jeszcze lepiej – balkon z dobrą ekspozycją (ruchliwa ulica lub chodnik z dużym ruchem pieszym). Baner powinien być dobrze widoczny (najlepiej w jasnym kolorze) i mieć dużą czcionkę, pokrywającą jak największą część baneru. Ostatnio widziałem baner, gdzie czcionka zajmowała może 1/5 powierzchni i nie można było go rozczytać z dalszej odległości. My używamy żółtych z dużą, czarną czcionką. A przy okazji są wielorazowe, więc można je przerzucać pomiędzy mieszkaniami:
  • informacja do znajomych, którzy mieszkają w pobliżu – jak ktoś lubi daną okolicę, to chętnie poleci ją dalej
  • ulotki/wrzutki do skrzynek pocztowych z informacją np. o planowanym domu otwartym lub o samym mieszkaniu

Pewnie można by jeszcze długo wymieniać co można robić, żeby wypromować ofertę. Ogranicza nas tylko nasza kreatywność 🙂

To, o czym zdecydowanie trzeba pamiętać, to atrakcyjne zdjęcia. W przypadku mieszkań świeżo po remoncie jest to jeden z najważniejszych czynników promujących naszą ofertę. Zapomnij o zdjęciach telefonem, nawet jak masz najnowszego flagowca z 30MPix aparatem i toną bajerów, nie uzyskasz takiego efektu jak profesjonalny fotograf. Przy inwestycji rzędu setek tysięcy (a czasem i więcej), kilkaset złotych na zdjęcia naprawdę nie jest wyzwaniem.

Źle wykonane zdjęcia potrafią zepsuć całą wykonaną wcześniej robotę i spowodować, że na naszej nieruchomości zainteresowanie będzie niewielkie albo żadne. My od lat współpracujemy z Kasią z Bloom Art Studio i za każdym razem dostajemy pochwały za jakość zdjęć, a ludzie oglądający mieszkania na żywo potwierdzają, że zdjęcia dobrze oddają ich rzeczywisty wygląd.

 


Powrót na listę wpisów

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *