Budowanie zespołu współpracowników przy inwestowaniu w nieruchomości

Poza nielicznymi wyjątkami, większość osób zaczyna działać w branży nieruchomości samodzielnie lub z najbliższymi (partner/partnerka, rodzice, rodzeństwo itd.). Sami jesteśmy sobie żeglarzem, sterem i okrętem. Z czasem, w miarę nabierania doświadczenia i rosnącej ilości oraz stopnia skomplikowania inwestycji, przekonujemy się, że nie jesteśmy w stanie ogarniać wszystkiego samodzielnie i pojawia się myśl o dobraniu kogoś do pomocy. Właśnie o tym jest dzisiejszy wpis.

 

Inwestowanie w nieruchomości ogólnie, a flipping w szczególności, wiąże się z szeregiem różnorodnych czynności, które trzeba wykonać. Począwszy od najbardziej podstawowych, takich jak zbudowanie sobie infrastruktury do pracy (zazwyczaj na początku po prostu wydzielamy sobie miejsce w mieszkaniu, potem można pomyśleć o wynajęciu biura), zapewnienie mniej lub bardziej niezbędnych narzędzi (np. agregatory ogłoszeń z mieszkaniami) poprzez budowanie sieci kontaktów w branży, codzienne czynności mające doprowadzić nas do znajdowania kolejnych okazji, aż po zdobywanie wiedzy i doświadczenia.

Początkujący inwestor przekonuje się, że aby odnieść sukces musi nauczyć się wielu nowych umiejętności i zdobyć wiedzę z bardzo różnych dziedzin. Robienie kalkulacji opłacalności zakupu, planowanie remontu, zagadnienia z zakresu prawa i pisania umów, badanie stanu prawnego i technicznego nieruchomości (do dzisiaj jak słyszę o WLZ-cie, to dostaję drgawek), o tym jak najbardziej efektywnie załatwiać różne niezbędne formalności w urzędach, u dostawców mediów, w spółdzielniach, wspólnotach i administracjach itd. itd.

Z każdą kolejną zrealizowaną inwestycją nabieramy wiedzy i doświadczenia. Jednocześnie zazwyczaj doświadczamy poczucia braku czasu, bo prowadzenie równolegle już kilku transakcji może absorbować czasowo w stopniu przynajmniej porównywalnym do pracy na cały etat (albo i większym!). W naszym przypadku taka sytuacja nastąpiła w pierwszej połowie 2019 roku. Mieliśmy wtedy kumulację bodajże 8 czy 9 projektów naraz znajdujących się na różnych etapach zakupu, remontu lub sprzedaży i po prostu zaczynało brakować czasu.

Pojawił się zatem pomysł zatrudnienia pierwszej osoby do pomocy. Po mniej więcej półtora roku doszła kolejna osoba, a teraz prowadzimy rekrutację na dwa następne stanowiska. Te osoby spokojnie będą miały co robić, bo w miarę rozwoju firmy przybywa również ilości pracy do wykonania. Jednocześnie my – jako właściciele – możemy więcej delegować, a skupiać się na sprawach najbardziej istotnych dla naszych klientów i dla nas, jak np. szukanie nowych okazji.

Kiedy przychodzi moment na zatrudnianie kolejnych osób? Ano wtedy kiedy pracy jest na tyle dużo, że jej wydelegowanie komuś innemu pozwoli na a) wygospodarowanie etatu (lub jakiejś części etatu) dla tej osoby oraz b) wygospodarowany czas własny będzie można przeznaczyć na inne zadania.

Każdy przedsiębiorca budując firmę, musi sam sobie odpowiedzieć na pytanie co chciałby delegować. W naszym przypadku pierwszą osobą, którą zatrudniliśmy była asystentka zarządu, która przejęła cały szereg ważnych spraw administracyjnych i organizacyjnych. W drugiej kolejności wydelegowaliśmy prowadzenie procesu sprzedaży mieszkań. Z kolei w chwili kiedy piszę te słowa, chcemy zatrudnić osobę, która zajmie się prowadzeniem działań marketingowych i drugą do wspomagania Asi przy projektowaniu mieszkań i koordynowaniu remontów.

Najprostszą receptą na delegowanie jest analiza własnych słabości, tzn. odpowiedzenie sobie na pytanie „Co robię teraz samodzielnie, a co ktoś inny zrobi lepiej, szybciej, bardziej efektywnie i z większą korzyścią dla firmy i jej klientów?”. A następnie znalezienie i zatrudnienie takiej osoby. Każdy ma swoje słabe i mocne strony – jedni wolą kontakt z ludźmi, inni lepiej czują się pracując samodzielnie przy komputerze. Handlowiec może prowadzić świetnie spotkania osobiste, ale nie lubić wykonywać zimnych telefonów, żeby znajdować i przekonywać do spotkania. Ktoś może być bardzo dobry w wyszukiwaniu perełek inwestycyjnych na rynku, ale zupełnie nie lubić załatwiania formalności i papierologii związanych z zakupem i/lub sprzedażą nieruchomości.

Oprócz czynników merytorycznych, równie ważne, a może nawet ważniejsze, jest wyszukiwanie osób, które są zaangażowane i mają odpowiednią postawę. Umiejętności są o wiele łatwiejsze do nauczenia się niż wypracowanie odpowiedniego zaangażowania. Osoba chętna do pracy i nauki powinna bez problemu opanować nowe umiejętności, a z kolei wieczny maruda, który nawet jest bardzo dobry w tym co robi, mógłby zepsuć atmosferę w zespole. Apropos tego ostatniego – jest to kolejny bardzo istotny czynnik, który powinniśmy brać po uwagę. Czy nowa osoba – niezależnie od posiadanych kwalifikacji – będzie pasować do zespołu, czy kieruje się w życiu podobnymi wartościami, czy podobne rzeczy są dla niej ważne? Jeśli tak jest, powinna szybko wpasować się do organizacji i w pełni wykorzystywać swój potencjał i ciągle go rozwijać.

Warto pamiętać, że w przypadku inwestowania w nieruchomości zespół to nie tylko osoby, które mamy zatrudnione, ale też szereg ekspertów i firm z różnych dziedzin, które będą nas wspomagać. Można tu wymienić m.in. pośredników nieruchomości, ekipy remontowe, prawników, notariuszy, doradców kredytowych, doradców ubezpieczeniowych, osoby od odbiorów technicznych, firmy instalacyjne (ogrzewanie, klimatyzacja, wentylacja, okna, drzwi itd.) i pewnie można by tak długo jeszcze wymieniać. I na koniec – last but not least – grupę zaufanych inwestorów, którzy będą ufali nam na tyle, żeby w razie potrzeby wspomagać swoim kapitałem naszą działalność. Warto budować trwałe relacje w każdej z tych dziedzin. W miarę rozwoju naszej działalności będą one coraz bardziej potrzebne.


Powrót na listę wpisów

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *