Inwestowanie a podejmowanie decyzji

Do tego wpisu zainspirowały mnie wydarzenia, które miały miejsce w naszej firmie w zeszłym tygodniu. Jeszcze w poprzednim tygodniu zgłosił się do nas inwestor, który wcześniej współpracował z Asią przy remontach, więc znał firmę i jakość naszej pracy. Ponieważ rynek najmu nie jest teraz w najlepszej formie, ów inwestor stwierdził, że chciałby spróbować podziałać z nami przy flipowaniu mieszkań.

Standardowo umówiliśmy się na rozmowę (akurat w tym przypadku przez telefon), podczas której omówiliśmy naszą umowę i warunki współpracy. Po jednym dniu dostaliśmy podpisaną umowę i zielone światło, że działamy. Akurat zdarzyło się tak, że mieliśmy gotowy temat do zakupu (a w zasadzie podpisania umowy przedwstępnej) w bardzo atrakcyjnej jak na Kraków cenie. Zaraz po podpisaniu umowy inwestor dostał ofertę tego mieszkania i po kilkudniowych negocjacjach warunków ze sprzedającym, w piątek podpisaliśmy umowę przedwstępną. Tym samym pobiliśmy chyba nasz rekord w tempie działania – od podpisania umowy o współpracy z nami w niedzielę do umowy przedwstępnej na zakup mieszkania minęło raptem 5 dni.

Dlaczego o tym piszę?

Inwestowanie nieodłącznie wiąże się z ryzykiem. Im większy potencjalny zwrot z inwestycji, tym również większe są potencjalne ryzyka. W przypadku zakupów mieszkań nie są one może bardzo duże, a jednak zdarza się, że coś może pójść nie tak. A to kupujący mieszkanie poflipowe nie dostanie kredytu, a to jakiś detal się komuś nie spodoba i przez to mieszkanie nie może znaleźć nabywcy, a od czasu do czasu zadziała siła wyższa (jak np. pandemia koronawirusa, a w innych krajach wielkie klęski żywiołowe), która wpływa na całą gospodarkę, w tym również rynek nieruchomości. W takiej sytuacji każdy inwestor musi podejmować decyzje czy kupować, sprzedawać czy czekać. Wątpliwości są naturalne i każdy je ma.

Data Science vs Decision Science. What's the difference between a Data… | by Chris Dowsett | Towards Data Science

To samo mieszkanie mniej więcej miesiąc wcześniej trafiło na nasz radar, jednak żaden z inwestorów, którym przedstawiliśmy ofertę się na nie nie zdecydował w tamtym momencie. Sprzedający już wtedy mówił, że ma spore zainteresowanie, bo – jak wspominałem – cena była atrakcyjna. Dlaczego zatem nikt nie kupił? Jest to pytanie, które od czasu do czasu słyszę – „Szymon, skoro to jest takie fajne, to czemu się jeszcze nie sprzedało?” Pytający chce wiedzieć, czy przypadkiem nie ma jakiegoś haczyka, który widzą inni, a on nie. Czy jest haczyk? Czasem tak, czasem nie. Czasem mieszkania są zadłużone, czasem są jakieś niestandardowe warunki, czasem inni kupujący nie widzą potencjału mieszkania, a my dzięki większemu doświadczeniu wiemy co zrobić, żeby sprzedać je w dobrej cenie.  Trochę jak w tym filmiku na YT, gdzie jeden lew siedząc z boku przygląda się przebiegającym antylopom, a drugi bez wahania rzuca się i powala jedną na ziemię (fragment od 40. sekundy):

 

W przypadku inwestycji jest tak samo – kiedy jedni przyglądają się z boku, inni działają. Oczywiście nie oznacza to, że trzeba się rzucać na każdą potencjalną okazję. Kiedy jednak warunki transakcji są akceptowalne, a ryzyka niewielkie lub możliwe do kontrolowania, nadchodzi moment, żeby „pociągnąć za spust”. Większość naszych najlepszych transakcji zrobiliśmy kiedy decyzje były podejmowane szybko, często na miejscu po obejrzeniu mieszkania. A nawet wcześniej. Mając już obejrzanych setki mieszkań i przeanalizowanych pewnie setki kolejnych, często wiem intuicyjnie czy coś będzie dobrą inwestycją. Czy to oznacza, że od razu namawiam inwestorów do kupna? Nie. Pomimo tego, że coś wygląda na dobrą okazję, to zawsze przeprowadzam analizę, przygotowuję kalkulator, sprawdzam ceny transakcyjne podobnych mieszkań w okolicy, sprawdzam ceny podobnych mieszkań po remoncie, analizuję warunki transakcji, stan prawny itd.

Ostatnio rozmawiałem z kolegą, który sporo działa w górach. Analizował pod kątem swoich potrzeb wypadki linowe i ich przyczyny. Zdecydowana większość – wbrew temu, co można by sądzić – przydarzała się wspinaczom doświadczonym, których zgubiła rutyna. Wiązali liny już tyle razy, że zapomnieli o podstawach, o checkliście, o sprawdzeniu wszystkiego dwa razy. I to doprowadzało do tragedii. Doświadczony inwestor może instynktownie wiedzieć, że deal jest dobry, ale mimo to (a może właśnie dlatego) i tak wszystko sprawdzi i przeanalizuje. I kiedy ma pewność – działa. Działa pomimo wątpliwości, niepewności co do wyniku transakcji, niepewności co do rynku czy pomimo świadomości występowania różnych ryzyk. Nie stoi z boku w nieskończoność, nie przygląda się okazjom, które mijają go bezpowrotnie albo są – jak antylopa na filmiku powyżej – łapane przez kogoś bardziej zdecydowanego.

Zauważyłem też, że często już samo podjęcie działania zmniejsza wątpliwości, a zwiększa pewność siebie i zaangażowanie w daną czynność. Dotyczy to nieruchomości i inwestowania, ale też wszystkiego innego. Czy wszystko przebiegnie płynnie i bez problemów? Nie, ale kiedy już działasz, rozwiązujesz problemy, które pojawiają się przed Tobą w miarę ich pojawiania się. Nie musisz przed rozpoczęciem podróży znać każdego szczegółu drogi, widzisz jakiś jej fragment, ale wiesz, że kiedy dojedziesz do pierwszego zakrętu, zobaczysz kolejny fragment, potem kolejny i kolejny i w ten sposób dotrzesz do celu.

Zatem działaj. Podejmij decyzję. Zacznij. A problemy, które się pojawią będziesz rozwiązywać po drodze.

 

 


Powrót na listę wpisów

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *